Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reportaż. Pokaż wszystkie posty
#56 Maestro. Historia milczenia - Marcin Kącki

kwietnia 28, 2022

#56 Maestro. Historia milczenia - Marcin Kącki

    Od pewnego czasu sięgam po coraz więcej reportaży, chociaż muszę je sobie dawkować ze względu na ogromny ładunek emocjonalny, który z reguły wiąże się z ich czytaniem. Przyznaję, że póki co sięgam po tematy, które głównie dotyczą kraju, w którym żyję albo trudnych tematów, jak np. przemoc w kościele katolickim, wychowywanie niepełnosprawnego dziecka, czy jak w tym przypadku – pedofilii. Reportaże bardzo często otwierają mi oczy, ale i sprawiają, że zaczynam sobie zadawać bardzo dużo pytań, na które niestety nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi. Literatura faktu daje mi możliwość poznania rzeczywistości, w której – mam nadzieję – nigdy nie przyjdzie mi żyć.

    "Maestro. Historia milczenia” Marcina Kąckiego to uzupełniony o aktualne fakty i wznowiony tekst z 2013 roku. Opowiada historię Poznańskiego Chóru Chłopięcego, później znanego jako Polskie Słowiki. Nie ma chyba osoby, której nie obiłoby się o uszy, że na przestrzeni wielu lat działania grupy, chłopców, którzy w nim śpiewali, molestowali nie tylko jego pracownicy, ale i dyrygent – Wojciech Krolopp. Marcin Kącki nie tylko rozmawia z molestowanymi byłymi członkami chóru, ale także z ich rodzicami czy Kroloppem we własnej osobie.

    Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, ze tego reportażu nie da się przeczytać na jeden raz. Ładunek emocjonalny podczas lektury jest tak ogromny, że sama wielokrotnie przerywałam i skarżyłam się osobom obok, jak taka historia w ogóle mogła się wydarzyć. Niestety, nikt nie znał odpowiedzi. Wydaje mi się, że tylko ktoś o mocnych nerwach będzie w stanie przeczytać historię opowiadaną przez Marcina Kąckiego jednym ciągiem, nie robiąc przerwy na lżejsze pozycje.

   W normalnym społeczeństwie ta historia nie miałaby prawa się wydarzyć. I oburza mnie ona ogromnie. Sam fakt wykorzystywania seksualnego dzieci jest karygodny, ale kompletnie nie rozumiem rodziców, którzy… przymykali oko na to, co się dzieje. Jestem w stanie zrozumieć, że dzieci mogły nie wiedzieć, że to, co robi im dyrygent jest złe, ale fakt, że dorośli (i tu nie tylko rodzice chórzystów) udawali, że nie widzą i że nie wiedzą, co się dzieje jest nie do pomyślenia. Uważam, że tak samo, jak Wojciech Krollop, oni również ponoszą winę na to, co się stało.

    Ciężko jest opisać ten reportaż nie zdradzając przy tym informacji o prawdziwych wydarzeniach. I choć jestem zdania, że nie można zaspojlerować historii, która miała miejsce naprawdę to muszę opowiedzieć o jeszcze jednej osobie, która miała swoją rolę w tej historii. Niewielką, aczkolwiek bulwersującą. A jest nią… Tomasz Jacyków. Tak, Tomasz Jacyków, stylista (choć według mnie wątpliwej jakości), znany chyba wszystkim z telewizji. Rzeczony pan opowiadał w tej książce o tym, że kiedyś, przez brakiem gotówki postanowił otworzyć biznes związany z sutenerstwem, w związku z czym zarabiał pieniądze na prostytutkach. A dowiedziawszy się, że Krollop, z którym w przeszłości miał kontakty seksualne jest oskarżony o pedofilię, stwierdził, że „bardzo dobrze, że istnieją amatorzy piętnastolatków, bo inaczej zabrandzlowałby się na śmierć”. Rozumiecie? Bo ja nie. A najbardziej nie rozumiem tego, jak taka osoba może teraz być KIMŚ, występować w telewizji na ściankach i jeszcze bez krztyny wstydu przyznawać się do czegoś takiego. Przykro mi, że osoby przedstawiające jakąś wartość są spychani na margines, a tacy ludzie jak Jacyków uznawani za celebrytę i autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.

    W reportaży Marcina Kąckiego podobało mi się to, że bezstronnie opowiedział tę historię, niczego nie podpowiadał swoim rozmówcom, nie komentował ich zachowania czy wypowiedzi. Wiem, że tak powinien zostać zrobiony dobry reportaż, jednak miałam do czynienia z książkami, w których autorzy sugerowali, co czytelnicy powinni myśleć na dany temat.

    Czytajcie tę książkę. Jest to niełatwa, ale bardzo wartościowa lektura. Pokazuje, że nawet w miejscu, w którym byśmy się nie spodziewali, należy zawsze mieć oczy otwarte. I reagować, kiedy innym dzieje się krzywda, zwłaszcza, jeśli dzieje się tym najbardziej bezbronnym – dzieciom.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 368

#21 Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? - Justyna Kopińska

czerwca 20, 2021

#21 Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? - Justyna Kopińska

Poniższa opinia może zawierać spoilery, chociaż ciężko mi stwierdzić, czy można zaspoilerować historie, które wydarzyły się naprawdę.

~~~
 
    Nie czytam często reportaży. O wiele bardziej wolę fantastykę i wymyślone światy, do których można się przenieść i na chwilę uciec od otaczającej rzeczywistości, ale ostatnio stwierdziłam, że chcę poszerzyć swoje horyzonty i dowiedzieć się, co dzieje się wokół mnie, w realnym życiu. O reportażach Justyny Kopińskiej już słyszałam, a dodatkowo zostały mi one ostatnio polecone, więc chwyciłam za ten, o którym wiedziałam już wcześniej.

"Historia krzywd wyrządzanych tym, których kochamy lub powinniśmy kochać, jest długa."

    Reportaż Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? opowiada historię dzieci przebywających w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym w Zabrzu, prowadzonym przez siostry boromeuszki. W ośrodku średnio mieszkało około 60 wychowanków, w różnym wieku, od bardzo małych ok. dwuletnich do dorosłych, liczących sobie nawet trzydzieści cztery lata. Były to osoby zarówno zdrowe, jak i również niepełnosprawne. 

"Prawda może być naprawdę przykra, ale to do nas należy znalezienie odpowiedzi."

    Ciężko czyta się ten reportaż. Bardzo ciężko. Na początku książki jest wzmianka o tym, że nie każdy będzie w stanie przeczytać go do końca i bardzo się z tym stwierdzeniem zgadzam. Już na samym początku czytania stwierdziłam, że nie będę mogła kontynuować lektury, ponieważ zaczynam się obawiać o los moich przyszłych hipotetycznych dzieci i że po skończeniu książki prawdopodobnie będę miała w planie nie wypuszczać ich z domu, żeby nie potkała ich żadna krzywda.

    Aby przeczytać Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? trzeba umieć "wyłączyć" emocje. Nie jest to reportaż dla osób bardzo emocjonalnych i empatycznych, ponieważ ogrom opisywanego okrucieństwa wobec dzieci jest bardzo przytłaczający.

"Czujesz tak ogromny lęk, że życie przestaje mieć znaczenie. Całą energię skupiasz a tym, by choć jeden dzień spędzić bez bicia i krzyków."

     W opisywanym przez Justynę Kopińską ośrodku dzieci były bite, molestowane, gwałcone, wyzywane, krzyczano na nie, nie miały żadnego wsparcia ze strony dorosłych. Wszystkie te praktyki były stosowane za wiedzą i przyzwoleniem sióstr boromeuszek. Nie jestem w stanie opisać mojego oburzenia. Jak jakikolwiek człowiek może pozwalać na to, aby wychowankowie bili, gwałcili i molestowali siebie nawzajem? Jak zakonnica może bić i krzyczeć na dziecko, które na dobrą sprawę nie wie, co zrobiło złego? Jak można zachęcać starszych wychowanków do krzywdzenia innych?

"Tak mówiliśmy na strych z gwiazdą na podłodze. Chłopcy nas tam rozbierali, bili do krwi. Siostry patrzyły. Każdy był bity, ale jeśli kogoś bito wcześniej w domu, to nawet nie myślał, że to coś złego. Co kilkuletnie dziecko może wiedzieć na temat zła?"

    Nie chcę powiedzieć, że u osób świeckich takie rzeczy się nie zdarzają, bo nie o to chodzi. Ale zakonnice i jakiekolwiek inne osoby związane z kościołem powinny dwa razy bardziej być świadome tego, że takie zachowanie jest złe. Ktoś, kto ślubował oddanie Bogu, powinien postępować słusznie, a nie krzywdzić niewinnych.

"Jak wcześniej dotykałem inne dzieci, to niektóre nie pytały, bo już ktoś je dotykał."

    W reportażu przedstawione są rozmowy z byłymi wychowankami Specjalnego Ośrodka Wychowawczego w Zabrzu. Bardzo często wynika z nich, że dzieci, które najpierw były wykorzystywane prze innych potem same wykorzystywały młodszych kolegów i młodsze koleżanki. Czy gdyby nie dotknęło ich molestowanie to sami z ofiar nie przeistoczyliby się w oprawców? Bardzo prawdopodobne.

"Wiosną tego roku siostra Monika została przeniesiona za karę do innej placówki."

    Na wielkie oburzenie zasługuje fakt, że siostra Bernadeta, która prowadziła ośrodek wychowawczy w Zabrzu nie tylko unikała zasądzonej jej kary, ale i różni ludzie wstawiali się za nią, że to nie możliwe, aby takie rzeczy działy się za jej sprawą. Były wysyłane listy do prezydenta Bronisława Komorowskiego o ułaskawienie. Nikt wierzył, jakie piekło odgrywało się za murami ośrodka. Wkurza mnie, chociaż jest to niedostateczne słowo, że osoby odpowiedzialne za to całe cierpienie za karę zostały przeniesione do innego ośrodka albo w najlepszym wypadku dostały dwa lata bezwzględnego więzienia, kiedy za kradzież grozi do pięciu lat więzienia. Ogromne krzywdy zostały "wycenione" na tylko dwa lata. 

"U sióstr jest dużo lepiej niż w rodzinnym domu dziecka. Tam nas bili bez powodu, a teraz dostajemy, jak zasłużymy."

    Całą sprawą prawdopodobnie nie zainteresowano by się, gdyby nie zabójstwo i gwałt popełnione przez byłych wychowanków ośrodka prowadzonego przez boromeuszki. Dopiero wtedy ośrodkiem zainteresowały się władze. Co jest ciekawe, na osoby zajmujące się tą sprawą były wywierane naciski i osoby bardziej dociekliwe były odsuwane od sprawy, aby szambo się nie wylało. Jestem w szoku, że dramat rozgrywał się przez tyle lat i nikt nie pomógł dzieciom, które gdy zmoczyły się w łóżku, musiały wyprać prześcieradło i machać przez całą noc rękami i je suszyć.

    Polecam zapoznać się z tym reportażem. Mnie otworzył oczy jeszcze szerzej.

"Wszyscy wiedzieli, co się tam dzieje. Wiedzieli od lat."

 

Ocena: 7/10
Liczba stron: 240

Tę opinię napisałam na świeżo po lekturze, więc może być odrobinę emocjonalna, chociaż ten problem nigdy nie dotyczył mnie ani nikogo, kogo znam (a przynajmniej nic o tym nie wiem). Ciężko bez emocji czytać ten reportaż i ciężko bez emocji o nim pisać.

#20 Mindhunter. Tajemnice elitarnej jednostki FBI - Douglas John E., Olshaker Mark

czerwca 17, 2021

#20 Mindhunter. Tajemnice elitarnej jednostki FBI - Douglas John E., Olshaker Mark

    Może jestem dziwna, ale czasem sobie siedzę i zastanawiam się, co ludzie mają w głowie. Zwłaszcza, kiedy słucham w radiu wiadomości i dolatuje do mnie wieść, że przydarzyła się komuś jakaś tragedia np. o podłożu seksualnym, czy wtedy, gdy jeden z członków rodziny zabije drugiego. Ciężko jest mi wyobrazić sobie, jakie obu stronom przychodzą do głowy myśli i jakie motywy kierują osobą, która do nieszczęścia doprowadza. Ciekawi mnie również, co siedzi w umyśle osoby, która zbrodnię popełniła. Dlatego sięgnęłam po książkę, na której podstawie powstał serial netfilixa, który obejrzałam rok temu. Z reguły staram się czytać książkę przed filmem/serialem, ale w tym przypadku nie wiedziałam, że serial został zrealizowany na podstawie reportażu.

"Należy pamiętać, że seryjne morderstwa są zapewne znacznie starszym zjawiskiem, niż nam się wydaje. Opowieści i legendy o czarownicach, wilkołakach i wampirach mogły opisywać w istocie akty przemocy tak odrażające, że w odizolowanych od świata miasteczkach Europy i kolonizowanej Ameryki nie potrafiono dostrzec w nich - oczywistego dla nas - dzieła ludzi zdegenerowanych. Uważano, że tylko istota nadprzyrodzona mogła dopuścić się takich potworności. Bo przecież nie jeden z nas."

    Fabuła książki opisuje część życia Johna E. Douglasa, jego historię zawodową, częściowo prywatną, wstąpienie do FBI oraz początek tworzenia się dziedziny, jaką jest profilowanie seryjnych morderców i/lub gwałcicieli.  Książka zwiera informacje o tym, jak tworzyły się jednostki starające się za pomocą różnorakich danych, np. sposobu ułożenia ciała, rzeczy zostawionych na miejscu zbrodni wykryć, kto jest złoczyńcą. Mindhunter zawiera również opisy przeprowadzonych w przeszłości dochodzeń oraz rozmowy z wykrytymi mordercami i/lub gwałcicielami.

    Nie jestem zachwycona tą pozycją. Nie dostałam tego, czego chciałam i czego spodziewałam się po tej książce. Chciałam dostać informacje, co wskazuje, że morderca jest staruszkiem a nie młodym mężczyzną, albo osobą o białym kolorze skóry czy żółtym. Częściowo takie informacje się pojawiły, ale nie było to coś, co zaspokoiłoby moją ciekawość. Spodziewałam się, że Mindhunter będzie obejmował również więcej rozmów z już wykrytymi mordercami skazanymi i odbywającymi wyrok. Takich rozmów było kilka, ale nie skupiały się one na tym, co działo się w głowach osób, które popełniły zbrodnię, a bardziej na tym, co konkretnie zrobiły.

    Było dość dużo momentów, kiedy podczas lektury po prostu się nudziłam, ponieważ kompletnie nie interesowały mnie osobiste przeżycia autora. Pewnie, rozumiem, że życie agenta FBI nie jest proste, częste rozstania z rodziną, stres, psychiczne obciążenie, fizyczne zagrożenie, świadomość, że nie można pomóc wszystkim i że jeśli się człowiek nie spisze to zostanie popełnione więcej zbrodni. Ale można by to ująć w jednym, może dwóch rozdziałach i skupić się na czymś istotniejszym. A tak to częściowo dostałam biografię Johna E. Douglasa.

    Może mój odbiór tej książki byłby inny, gdybym nie obejrzała najpierw serialu. I wiem, że moje wcześniejsze słowa głównie wskazują na to, że ta książka mi się nie podobała. Podobała mi się, ale nie zaspokoiła mojej ciekawości i nie odpowiedziała na pytania, które miałam. Polecam ją, ponieważ jest dobrą opowieścią o tym, jak tworzyła się sztuka profilowania morderców i że nie była to łatwa droga.

    W planie mam następną książkę z tego cyklu, myślę i mam nadzieję, że ona w pełni odpowie na zadawane przeze mnie pytania. Wiem, że w sierpniu ma mieć premierę jeszcze jedna książka tego duetu, a jej opis wskazuje na to, że jest dokładnie tym, czego szukam.

Ocena: 6/10
Liczba stron: 432
Seria: Mindhunter


Tajemnice elitarnej jednostki FBI | Podróż w ciemność

PS. Książka po raz pierwszy została wydana w 1995 roku w Stanach, do Polski trafiła dopiero w 2017 roku. Szkoda, że tak długo zajęło jej dotarcie do nas.

Copyright © Let's read! , Blogger