#43 Pod kluczem - Ruth Ware

września 15, 2021

#43 Pod kluczem - Ruth Ware

    Od niedawna na moją półkę trafiają coraz częściej kryminały, co pociągnęło za sobą taką rzecz, że zaczęłam otwierać się również na inny gatunek, czyli thriller. Niewiele ich w życiu przeczytałam i byłam całkiem ciekawa, jak będę odbierać tego typu książki. Gdzieś kilkakrotnie przewinęła mi się okładka książki Ruth Ware połączona z pozytywną opinią. Stwierdziłam, że warto spróbować i przeczytałam.

"Ale każdy może sobie ponarzekać, prawda? Wszyscy muszą znaleźć jakieś ujście, bo inaczej można wybuchnąć z frustracji."

    Rowan jest nianią niezadowoloną ze swojego obecnego zatrudnienia. Po zobaczeniu (przez zupełny przypadek) fantastycznej oferty zatrudnienia jako opiekunka w domu państwa Elincourtów bez zastanowienia wysyła CV i udaje się na rozmowę kwalifikacyjną. Pracę dostaje i zamieszkuje w bardzo oddalonym od miasta wiktoriańskim domu. Jej praca polega na opiece nad trzema córkami Elincourtów... Problem w tym, że już od pierwszych chwil zostaje z nimi sama, a dziewczynki... nie pałają do niej wielką sympatią. 

    Bardzo szybko wciągnęłam się w tę książkę. Została napisana z perspektywy Rowan, co pozwoliło mi przeżywać wszystkie wydarzenia razem z nią i wczuć się w jej położenie. Chociaż sprawiło to też, że średnio ją polubiłam, ponieważ momentami jest strasznie marudna i niezadowolona z życia (powody takiego zachowania są później wyjaśnione). W każdym razie wszystko to, co spotykało Rowan częściowo spotykało również mnie.

    Autorka w bardzo umiejętny sposób sprawiała, że razem z główną bohaterką czułam napięcie i klimat panujący w domu Elincourtów. Problem w tym, że Rowan działo się coś noc w noc i dzień w dzień. W pewnym momencie miałam takie poczucie, że gdyby Ruth Ware rozciągnęła te wydarzenia w czasie, osiągnęła by dwa razy lepszy efekt. Gdyby Rowan miała przerwy w dziwnych incydentach i zdarzały się one rzadziej to jako czytelniczka nie miałabym poczucia "meh, znowu", tylko "O MÓJ BOŻE, CO TU SIĘ WYRABIA". Ale tak jak mówię, nie mam większego doświadczenia w czytaniu thrillerów, więc zakładam, że taki miał być efekt.

    Rozwiązanie zagadki jest ciekawe, nie podejrzewałabym, że za całą akcją stoi akurat ta osoba. Samo zakończenie jest tajemnicze i sprawia, że wyobraźnia czytelnika ma pole do popisu.

    Z Ruth Ware rozpoczęłam moją przygodę z thrillerami. Spodobało mi się to tak bardzo, że prawdopodobnie będzie to długa przygoda. Jestem pewna, że sięgnę po inne jej książki. A "Pod kluczem" bardzo polecam!


Ocena: 7/10
Ilość stron: 416

#42 Wojna makowa - Rebecca F. Kuang

września 12, 2021

#42 Wojna makowa - Rebecca F. Kuang

    Czy jest ktoś, kto jeszcze nie słyszał o trylogii Wojen makowych? Nikt? Tak myślałam. Kiedy pierwszy raz usłyszałam ten tytuł nie byłam jakoś specjalnie zainteresowana, myślałam, że po prostu ktoś o nim wspomniał i tyle. Szum zrobił się dopiero w momencie, kiedy premierę miał ostatni tom, czyli Płonący bóg. Nagle było tak, że wszędzie widziałam okładkę dowolnej części tej trylogii i wszechobecne zachwyty. Albo negatywne opinie, bo i tych nie brakuje. Wydaje mi się, że tę trylogię można albo kochać albo nienawidzić i nie ma miejsca na nic pomiędzy. W każdym razie, po wielu przeczytanych opiniach stwierdziłam, że sama muszę się przekonać, czy należę do pierwszej czy do drugiej grupy.

"- Nic nie jest zapisane - sprostował Feniks. - Wam, ludziom, wydaje się, że wasze losy są ustalone z góry, czy będzie to wielkość, czy tragedia. Mylicie się. Przeznaczenie jest mitem. Jedynym mitem na świecie. Bogowie o niczym nie decydują. Zawsze wybierałaś ty sama. (...) We wszystkich istotnych momentach życia miałaś możliwość wyboru; mogłaś się wycofać, zrezygnować. A jednak zawsze wybierałaś drogę, która prowadziła tutaj."

    Rin jest sierotą adoptowaną przez rodzinę zajmującą się handlem opium. Kiedy dziewczyna osiągnęła odpowiedni wiek, jej rodzina postanowiła wydać ją za mąż, aby wspomóc nielegalny handel. Rin nie mała ochoty zostać niczyją żoną i wybłagała u adopcyjnej matki, aby ta zgodziła się, by dziewczyna podeszła do ultratrudnych egzaminów, które otworzyłyby przed nią wrota uczelni. Warunek był jeden - jeśli nie zda, bez wymówek wyjdzie za mąż. Rin dostaje się na uczelnię i zaczyna uczyć różnorakich sztuk. Jednak nie jest to łatwe, a i pozostali studenci nie pomagają. Życie Rin dodatkowo komplikuje czekająca za rogiem wojna.

    Mimo że bardzo chciałam zapoznać się z tą książką to trochę byłam przestraszona, że mogę trafić do tej grupy, którym nie będzie się podobała. Dodatkowym aspektem było to, że jest to książka o wojnie, a mój umysł nie jest zbyt analityczny, więc wszystkie sprawy dotyczące np. strategii mogłyby mnie odrobinę przytłoczyć. Nic takiego się nie stało, na całe szczęście. Wszystkie aspekty wojny zostały przedstawione w przystępny sposób. Co więcej - postawiłam przed sobą w pewnym momencie wyzwanie, że postaram się odpowiedzieć na zadanie z logiki, które pojawiło się na początku książki. I wiecie co? Udało mi się odpowiedzieć dobrze. Także osoby, które miałyby te same obiekcje nie muszą się przejmować.

    Spotkałam się z zarzutami, że Rin jest bardzo irytującą bohaterką. Szczerze powiedziawszy to ja nie miałam takich odczuć, a jej ewentualne głupie zachowania jestem w stanie zrozumieć. Może czytelnikowi się wydaje, że zrobiłby zupełnie inaczej, niż główna bohaterka, ale powiedzmy sobie szczerze, że raczej nie był ani nie będzie w takiej samej sytuacji, a w momencie, kiedy wszystko działoby się na żywo i w różne wydarzenia zostałyby wmieszane emocje - nie da się przewidzieć, jak sami byśmy zareagowali. Definitywnie moim ulubionym bohaterem jest

    Zastanawiałam się, czy będzie w tej książce jakiś wątek romantyczny. (Jeśli nie chcecie wiedzieć to proponuję przejść do dalszego akapitu). Nie było, co jednocześnie trochę mnie rozczarowuje, a trochę sprawia, że mam ochotę natychmiast zabrać się za następny tom. Chociaż miałam dwa swoje typy, które, podejrzewam, są oczywistym wyborem dla czytelnika. Jestem ciekawa, czy pod tym kątem Rebecca F. Kuang rozwinie życie Rin.

    Ciężko gdziekolwiek umieścić te książkę. Nie jest to typowa książka o wojnie, nie jest to typowe fantasy, chociaż elementów fantastycznych jest całkiem sporo. Fakt, że Kuang inspirowała się wojną chińsko-japońską oraz mitami dynastii Song sprawia, że Wojna makowa ma w sobie "to coś" i nie nudzi się podczas lektury. Polecam.

Ocena: 7/10
Ilość stron: 640
Cykl: Wojna makowa

Wojna makowa | Republika smoka | Płonący bóg

[8/2021] Podsumowanie miesiąca

września 06, 2021

[8/2021] Podsumowanie miesiąca

Cześć!
    sierpień był średnio dobrym, pod względem czytelniczym, miesiącem. Co prawda przeczytałam 15 książek, ale w większości były to krótkie książki, przy których nie trzeba się specjalnie skupiać. Przyznam się, że chyba miałam lekki zastój książkowy, a przynajmniej miałam wrażenie, że wszystkie pozycje czytałam baaaaaardzo długo. 

SIERPIEŃ W LICZBACH

    W sierpniu udało mi się przeczytać 15 książek, czyli 4322 strony, co przekłada się na ~139 stron dziennie. Byłam też dość krytyczna, ponieważ średnia wystawionych przeze mnie ocen wyniosła 5,6. Cóż, myślę że to jest kwestia tego, że dalsze tomy Pamiętnika księżniczki, które kiedyś oceniłabym na 10/10 teraz dostają 5-6/10.

WRAP-UP

  • Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow - Jessica Townsend
  • Dom głosów - Donato Carrisi 
  • Wundermistrz. Powołanie Morrigan Crow - Jessica Townsend 
  • Zbrodnia nad urwiskiem - Marta Matyszczak 
  • Maresi. Kroniki czerwonego klasztoru - Maria Turtschaninoff 
  • Denat wieczorową porą - Aneta Jadowska
  • Without Merit - Colleen Hoover 
  • Susza - Neal Shusterman, Jarrod Shusterman 
  • Pamiętnik księżniczki 6: Księżniczka uczy się rządzić - Meg Cabot 
  • Pamiętnik księżniczki 6 i 1/2: Gwiazdkowy prezent - Meg Cabot
  • Pamiętnik księżniczki 7: Księżniczka imprezuje - Meg Cabot 
  • Pamiętnik księżniczki 7 i 1/2: Urodziny księżniczki - Meg Cabot 
  • Pamiętnik księżniczki 7 i 3/4: Walentynki - Meg Cabot
  • Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza - Maria Mamczur 
  • Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins
    Ogólnie nie robiłam jakiegoś specjalnego TBRu na sierpień, w luźnych planach miałam właśnie pierwszy tom Nevermooru oraz Battle Royale i Drużynę Pierścienia. Battle Royale zaczęłam, dotarłam gdzieś w okolice 300 stron i chwilowo porzuciłam. Nie potrafiłam się wciągnąć, chociaż sam pomysł mi się bardzo podobał. Nie jest to zła książka, nie porzucam jej na zawsze, ale to chyba po prostu nie jest jej czas. Drużynę Pierścienia zaczęłam, po przebrnięciu przez baaaardzo ciężki prolog czyta się znacznie lepiej, ale 

TOP 3
  1. Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow
    Fantastyczna! Bardzo polecam! Mimo że staram się tego unikać, dwa dni po przeczytaniu pierwszego tomu sięgnęłam po drugi.
  2. Wundermistrz. Powołanie Morrigan Crow
    Jak wyżej - fantastyczna :)
  3. Dom głosów
    Bardzo fajny thriller. Myślę, że moja przygoda z tym gatunkiem rozpoczęła się na dobre.
STOSIK

    Nie ma! Ha, tego się nikt nie spodziewał. Znaczy, złożyłam zamówienie w jednej księgarni, ale finalnie go nie opłaciłam, więc zostało anulowane. Także w sierpniu nie kupiłam żadnej książki.

TBR

    Postanowiłam, że chciałabym jak najwięcej przeczytać jak największej książek, które znajdują się na moich półkach. Do końca roku raczej nie przeczytam wszystkich, ale mogę spróbować choć z niewielką częścią. Poniżej pięć tytułów, które planuję przeczytać w wrześniu. Czy będzie tego więcej czy mniej - ciężko stwierdzić :)


A Wy? Jakie macie czytelnicze plany na wrzesień?
#41 Franek i Finka. Cyrk martwych makabresek - Aneta Jadowska

sierpnia 30, 2021

#41 Franek i Finka. Cyrk martwych makabresek - Aneta Jadowska

    Do zeszłego roku nie sądziłam, że będę się zaczytywała w książkach jakiegokolwiek polskiego autora. I wtedy weszła Aneta Jadowska cała na biało. Zaczęłam od Trupa na plaży, a skończyło się na tym, że w dwa miesiące za mną była też seria o Dorze Wilk, o Nikicie, o Witkacym i wszystkie dodatkowe, które związane były z Thornverse. Nie wspominam już o tym, że jak pojawiła się informacja o zbiorze opowiadań "Cud, miód, Malina" to z niecierpliwością czekałam na premierę. W tym roku swoją premierę miała pierwsza część serii Franek i Finka skierowanej do dzieci, czyli Cyrk martwych makabresek. Cóż, nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie.

"- Tak sobie myślę... - zaczął i natychmiast się zaciął.
- To zwykle bardzo dobry początek. Za mało ludzi myśli, gdybyś mnie pytał - stwierdził dziadek."

    Pozwolę sobie wykorzystać opis książki, który przedstawi clue historii i nie zdradzi Wam za dużo z fabuły:

"Zbliżają się wakacje, a Franek i Finka mają je spędzić w cyrku ekscentrycznego dziadka, który potrafi czarować i wygląda jak skrzyżowanie Świętego Mikołaja z Willym Wonką. Tata bliźniaków uważa, że cyrkowy świat magii nie jest właściwym miejscem dla dzieci. Przez zaklęcia Franek i Finka nie pamiętają wizyt dziadka ani prezentu urodzinowego w postaci smoka, ale… to już wkrótce się zmieni. Rodzeństwo odkrywa swoje niezwykłe zdolności i poznaje istoty, o których czytało tylko w książkach. Ale czy talent do magii pozwoli im uratować umierającą mamę?"

    To była naprawdę świetna lektura i wyśmienicie się przy niej bawiłam. Nieczęsto sięgam po literaturę dziecięcą, ale po tylu przeczytanych książkach Jadowskiej i po wielu przeczytanych pozytywnych recenzjach, nie mogłam się powstrzymać. Autorka po raz kolejny sięgnęła po motyw świata, do którego nie może przedostać się zwykły śmiertelnik, w związku z czym, aby dostać się do Cyrku Jutrzenka Baltazara Bączka należy przejść przez Bramę. Generalnie jest to fajny zabieg, który pozwala nam wierzyć, że gdzieś tam za zasłoną kryje się magiczny świat.

    Bohaterowie - bomba. Franek i Finka są fantastyczni, chociaż finka rządzi! Ale myślę, że w następnych tomach Franek też pokaże na co go stać. Myślę też, że Baltazar Bączek jest takim dziadkiem, jakiego chciałby każdy z nas. Pomysłowy, przyjazny, inteligentny, no i ma swój własny cyrk! Przez książkę przewijają się także inni bohaterowie, nie wszyscy pozytywni, ale gwarantuję Wam, że cyrkowców Jutrzenki chcielibyście poznać osobiście. Fajne jest również to, że dzieci w Cyrku martwych makabresek nie są małymi przygłupami, tylko oryginalnymi i wyjątkowymi postaciami.

    Książka porusza wiele różnych tematów. W tym trudnych, jak choroba mamy czy społecznych, jak fakt, że w cyrkach wykorzystywane są żywe zwierzęta, które niekoniecznie mają ochotę występować na scenie i są do tego zmuszane. 

    Jeśli dotychczas nie przeczytaliście Cyrku martwych makabresek to gorąco Was do tego zachęcam. Bawiłam się przednio i już teraz wiem, że trafi do moich ulubieńców tego roku. Następne książki z tego cyklu biorę w ciemno i się nie zastanawiam. Nie mogę się doczekać, aż autorka wypuści kolejną część z przygodami Franka i Finki. Polecam z całego serca!

Ocena: 8/10
Ilość stron: 368
Cykl: Franek i Finka

Cyrk martwych makabresek |

#40 Historia pszczół - Maja Lunde

sierpnia 29, 2021

#40 Historia pszczół - Maja Lunde

    Staram się żyć ekologicznie. Wychodzi mi to różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Przez pewien czas nawet byłam Pszczelą Bohaterką w Green Peace i miałam adoptowane pszczoły. Niestety, zeszły rok sprawił, że musiałam do minimum ograniczyć wydatki i niestety - w chwili obecnej nią nie jetem. Ale za to na ogródku posiałam nasiona roślin miododajnych i całkiem niezła kępa z tego wyrosła. Głosowałam również w budżeciue obywatelskim Chorzowa, aby została zrobiona łąka z takimi roślinami. I powstała! Przejeżdżam obok niej codziennie na rowerze, kiedy jadę do pracy. Powiedzmy to sobie szczerze - świata bez pszczół by nie było. Mielibyśmy ogromne problemy ze zdobyciem pożywienia. Oprócz prezentowanej przeze mnie książki, mówi o tym chociażby bajka dla dzieci pt. "Film o pszczołach", w której pszczoły przestały pracować i po niedługim czasie można było zaobserwować tego skutki.

"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."
    "Historia pszczół" Mai Ludne jest podzielona na trzy historie, każda dzieje się w zupełnie innym czasie. Pierwsza, która miejsce ma w 1857 roku, przedstawia życie Williama, który został ojcem gromady dzieci i właścicielem sklepu z nasionami, zamiast naukowcem przyrodnikiem. William początkowo całe dnie spędza w łóżku, chory na zidentyfikowaną chorobę.
Druga, dzieje się w czasach obecnych, a konkretnie w 2007 roku. George hoduje pszczoły i ma całkiem potężną ilość uli. Jego marzeniem jest przekazanie firmy synowi, który nie bardzo pali się do przejęcia w przyszłości spadku. Na dodatek coraz częściej wśród hodowców pszczół pojawiają się informacje o śmierci setek tysięcy owadów.
Trzecia historia z 2098 roku jest opowiadana przez Tao, która pracuje jako zapylaczka drzew, ponieważ pszczoły wyginęły. W pewnym momencie znika jej syn, a Tao wyrusza w długą podróż, aby go odnaleźć.

    Każda z tych trzech historii jest ciekawa. Pierwsza przedstawia świat, w którym pszczoły mają się świetnie i trwają prace związane ze stworzeniem takich uli, aby można było w przystępny i nieszkodzący owadom sposób na wydobywanie miodu. Druga historia pokazuje czasy, w których powoli zaobserwować można pojawiający się problem z tajemniczą chorobą, która dziesiątkuje ule. Trzecia zaś opowiada o świecie, kiedy rolę zapylaczy muszą przejąć ludzie. Każda z nich daje do myślenia i skłania do refleksji pt. "co ja mam zrobić, żeby nie dopuścić do zagłady tych pożytecznych stworzeń?". 

    Powiem szczerze, że nie za bardzo polubiłam bohaterów. Każde z nich miało w sobie coś irytującego, chociaż William i George najbardziej z całej trójki nie przypadki mi do gustu. W przypadku Tao chyba bardziej wkurzał mnie jej mąż, który po zaginięciu dziecka bardziej przejmował się tym, że nie starczy im na drugie (z opisywanej historii wynika, że każda para może mieć jedno dziecko, a aby dostać pozwolenie na spłodzenie drugiego należy wnieść opłatę i nie mieć przekroczonych trzydziestu lat życia).

    Ta książka przewija się przez książkosferę dość często i nie dziwi mnie to. Jednak od razu ostrzegam - jeśli szukacie wartkiej akcji z wybuchami i pościgami to tutaj jej nie dostaniecie. Czyta się szybko, to fakt, jest to potrzebna historia, ale z gatunku tych spokojniejszych. Bardzo polecam.
 
Ocena: 8/10
Ilość stron: 514
Cykl: Kwartet klimatyczny

Historia pszczół | Błękit | Ostatni
Copyright © Let's read! , Blogger