Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
#62 Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy - Robert Beatty

maja 18, 2022

#62 Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy - Robert Beatty

    Zazwyczaj unikam czytania książek z jakiejś serii jedna po drugiej. Nie chcę się przesycić danym światem czy bohaterami i staram się mieć przynajmniej jedną bądź dwie książki przerwy. Czasem jednak, kiedy jestem po lekturze tak ciekawa dalszych losów bohaterów, że muszę, po prostu muszę, czytać dalej. Tak było i w tym przypadku. Świat, a raczej las, Willi oczarował mnie tak bardzo, że nie mogłam powstrzymać się przed sięgnięciem po drugi tom jej przygód. Robert Beatty w pierwszym tomie "zrobił robotę".

"Trafiła tu przez swoje decyzje i wybory, a jednak gdy wychodziła teraz z ciemniejącego o zmierzchu lasu na podwórze, znów poczuła, że nie mogła podążyć żadną inną drogą niż ta, którą podpowiedziało jej serce."

    Willa od roku mieszka ze swoją przybraną rodziną, jednak niebezpieczeństwo ze strony drwali, którzy chcą usunąć ich z terenu, który wyznaczyli sobie na miejsce położenia torów, nie mija. Na domiar złego, przybrany ojciec Willi zostaje oskarżony o morderstwo, a po lesie krążą nieznane nikomu, mroczne stwory zagrażające życiu ludzi. Czy Willi, trzynastoletniej Feirance uda się w pojedynkę powstrzymać całe zło? Czy może znajdzie niespodziewanego sojusznika? 

     "Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy" jest książką trochę cięższą od swojej poprzedniczki. Główna bohaterka musi sobie radzić nie dość, że z drwalami próbującymi przegonić jej rodzinę z zamieszkiwanej przez nich ziemi to jeszcze z tajemniczymi wężowymi stworami wysysającymi życie ludzi. I chociaż dalej na kartach książki jest wiele opisów przyrody, które potrafią zachwycić to jednak jest to osnute grubą warstwą mroku. Willa musi również zmierzyć się z niechęcią jej własnego ludu, który wyzwoliła spod władzy pandarana. W dużym skrócie - jej życie nie jest sielanką. 

    Książka prowokuje do rozmowy o wpływie człowieka i jego działalności na faunę i florę. Opisy przyrody, która została bezmyślnie zniszczona przez ludzi chcących zarobić, nie raz i nie dwa wzbudzały we mnie chęć większego zainteresowania się ekologią i podjęcie próby życia w sposób mniej negatywnie wpływający na środowisko naturalne. Cieszę się, że coraz częściej pojawiają się pozycje, które poruszają (choćby mimochodem) tę tematykę. Byłoby fantastycznie, gdyby dziecko podczas czytania zwróciło uwagę nie tylko na główne wydarzenia, ale też na przekaz między wierszami.  

    Nie wiem, czy taki był specjalny zamysł autora, ale udało mu się stworzyć taką bohaterkę, na której wszyscy powinniśmy się wzorować. Willa jest istotą dzielącą się swoją wiedzą bez oczekiwana na jakiekolwiek korzyści, bezinteresownie pomaga i ofiarowuje się, aby innym było lepiej, nawet pomimo odrzucenia. Myślę, że wiele osób powinno brać przykład z Willi, ponieważ taka postawa w dzisiejszym świecie jest na wagę złota. 

    Podczas czytania nie można się nudzić. Robert Beatty stworzył historię, która mimo swojego bajkowego otoczenia trzyma pod napięciem od samego początku do ostatniej kropki. Co chwilę byłam zaskakiwana nowymi rozwiązaniami danej sytuacji, plot-twistami i zwrotami. Jest to książka dla czytelnika w każdym wieku, zarówno dorośli jak i dzieci znajdą w niej coś, czym się zachwycą. Myślę, że każdy, kto sięgnie po tę książkę powinien mieć pod ręką paczkę (lub dwie) z chusteczkami, ponieważ zakończenie może złamać mu serce.

    „Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy” jest to książka, do której wracam myślami niemal codziennie, od kiedy przewróciłam ostatnią jej kartkę. Myślę o lesie, w którym się wychowywała, o morale płynącym z jej historii. Wiem, że jeszcze niejednokrotnie wrócę do historii dziewczynki z lasu, pełnego magii i piękna. Polecam gorąco, zarówno czytelnikom małym i dużym. 

Ocena: 8/10
Liczba stron: 376
Cykl: Willa

Willa, dziewczyna z lasu | Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy

PS. Podobno zostały wykupione prawa do stworzenia zekranizowania pierwszego tomu w formie serialu. Nie mogę się doczekać!

#56 Maestro. Historia milczenia - Marcin Kącki

kwietnia 28, 2022

#56 Maestro. Historia milczenia - Marcin Kącki

    Od pewnego czasu sięgam po coraz więcej reportaży, chociaż muszę je sobie dawkować ze względu na ogromny ładunek emocjonalny, który z reguły wiąże się z ich czytaniem. Przyznaję, że póki co sięgam po tematy, które głównie dotyczą kraju, w którym żyję albo trudnych tematów, jak np. przemoc w kościele katolickim, wychowywanie niepełnosprawnego dziecka, czy jak w tym przypadku – pedofilii. Reportaże bardzo często otwierają mi oczy, ale i sprawiają, że zaczynam sobie zadawać bardzo dużo pytań, na które niestety nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi. Literatura faktu daje mi możliwość poznania rzeczywistości, w której – mam nadzieję – nigdy nie przyjdzie mi żyć.

    "Maestro. Historia milczenia” Marcina Kąckiego to uzupełniony o aktualne fakty i wznowiony tekst z 2013 roku. Opowiada historię Poznańskiego Chóru Chłopięcego, później znanego jako Polskie Słowiki. Nie ma chyba osoby, której nie obiłoby się o uszy, że na przestrzeni wielu lat działania grupy, chłopców, którzy w nim śpiewali, molestowali nie tylko jego pracownicy, ale i dyrygent – Wojciech Krolopp. Marcin Kącki nie tylko rozmawia z molestowanymi byłymi członkami chóru, ale także z ich rodzicami czy Kroloppem we własnej osobie.

    Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, ze tego reportażu nie da się przeczytać na jeden raz. Ładunek emocjonalny podczas lektury jest tak ogromny, że sama wielokrotnie przerywałam i skarżyłam się osobom obok, jak taka historia w ogóle mogła się wydarzyć. Niestety, nikt nie znał odpowiedzi. Wydaje mi się, że tylko ktoś o mocnych nerwach będzie w stanie przeczytać historię opowiadaną przez Marcina Kąckiego jednym ciągiem, nie robiąc przerwy na lżejsze pozycje.

   W normalnym społeczeństwie ta historia nie miałaby prawa się wydarzyć. I oburza mnie ona ogromnie. Sam fakt wykorzystywania seksualnego dzieci jest karygodny, ale kompletnie nie rozumiem rodziców, którzy… przymykali oko na to, co się dzieje. Jestem w stanie zrozumieć, że dzieci mogły nie wiedzieć, że to, co robi im dyrygent jest złe, ale fakt, że dorośli (i tu nie tylko rodzice chórzystów) udawali, że nie widzą i że nie wiedzą, co się dzieje jest nie do pomyślenia. Uważam, że tak samo, jak Wojciech Krollop, oni również ponoszą winę na to, co się stało.

    Ciężko jest opisać ten reportaż nie zdradzając przy tym informacji o prawdziwych wydarzeniach. I choć jestem zdania, że nie można zaspojlerować historii, która miała miejsce naprawdę to muszę opowiedzieć o jeszcze jednej osobie, która miała swoją rolę w tej historii. Niewielką, aczkolwiek bulwersującą. A jest nią… Tomasz Jacyków. Tak, Tomasz Jacyków, stylista (choć według mnie wątpliwej jakości), znany chyba wszystkim z telewizji. Rzeczony pan opowiadał w tej książce o tym, że kiedyś, przez brakiem gotówki postanowił otworzyć biznes związany z sutenerstwem, w związku z czym zarabiał pieniądze na prostytutkach. A dowiedziawszy się, że Krollop, z którym w przeszłości miał kontakty seksualne jest oskarżony o pedofilię, stwierdził, że „bardzo dobrze, że istnieją amatorzy piętnastolatków, bo inaczej zabrandzlowałby się na śmierć”. Rozumiecie? Bo ja nie. A najbardziej nie rozumiem tego, jak taka osoba może teraz być KIMŚ, występować w telewizji na ściankach i jeszcze bez krztyny wstydu przyznawać się do czegoś takiego. Przykro mi, że osoby przedstawiające jakąś wartość są spychani na margines, a tacy ludzie jak Jacyków uznawani za celebrytę i autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.

    W reportaży Marcina Kąckiego podobało mi się to, że bezstronnie opowiedział tę historię, niczego nie podpowiadał swoim rozmówcom, nie komentował ich zachowania czy wypowiedzi. Wiem, że tak powinien zostać zrobiony dobry reportaż, jednak miałam do czynienia z książkami, w których autorzy sugerowali, co czytelnicy powinni myśleć na dany temat.

    Czytajcie tę książkę. Jest to niełatwa, ale bardzo wartościowa lektura. Pokazuje, że nawet w miejscu, w którym byśmy się nie spodziewali, należy zawsze mieć oczy otwarte. I reagować, kiedy innym dzieje się krzywda, zwłaszcza, jeśli dzieje się tym najbardziej bezbronnym – dzieciom.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 368

#47 Wróć przed zmrokiem - Riley Sager

marca 31, 2022

#47 Wróć przed zmrokiem - Riley Sager

    W tym roku zaczęła się nie tylko moja przygoda z kryminałami, ale również z thrillerami. Zawsze ich unikałam, w zasadzie wyobrażając sobie, że z każdej kartki może wyskoczyć na mnie jakiś człowiek z nożem. W tym roku się przekonałam i bardzo się z tego cieszę, ponieważ całkiem nieźle się przy nich bawię, choć zwykle objawia się to odczuwaniem takiego lekkiego podskórnego lęku. Ale fajnie jest.

"Żal bywa podstępny. Potrafi przyczaić się na długie godziny, aż zdążysz ulec myśleniu magicznemu. A kiedy już poczujesz się dobrze i odsłonisz się, wyskakuje na ciebie jak szkielet w gabinecie śmiechu i cały ból, który uważałeś za miniony, dopada cię ze zdwojoną siłą."

    Maggie odziedziczyła w spadku po ojcu dom, do którego prosił ją, aby nigdy nie wracała, bo to nie jest dla niej bezpieczne. Dziewczyna, mimo usilnych starań obojga rodziców, wraca do Baneberry Hall, aby raz na zawsze odkryć prawdę o swoim dzieciństwie opisanym przez ojca w Książce. Maggie nigdy nie wierzyła w historię, w którą zdawał się wierzyć cały świat. Ale dom, jak każda stara posiadłość, miał swoje tajemnice.

    Historia, którą napisał Riley Sager toczy się naprzemiennie - raz z perspektywy Maggie czytamy o wydarzeniach aktualnych, a raz czytamy rozdziały książki jej ojca i kawałek po kawałku odkrywamy tajemnicę, co działo się dwadzieścia pięć lat wcześniej. Każdy rozdział kończy się tak, że natychmiastowo miałam ochotę czytać dalej, ale najpierw musiałam "przebrnąć" przez fragment należący do drugiej postaci. Tyle że on też kończył się tak, że chciałam poznać jego kontynuację. I tak na okrągło. Rzadko kiedy spotykam się z takimi książkami. A przynajmniej już od dawna nie czułam tego uczucia.

    Czytając historię Maggie i widząc jej niedowierzanie w to, co się dzieje, myślałam sobie "poczekaj, zaraz coś na ciebie wyskoczy", zwłaszcza, że za chwilę czytałam fragmenty należące do jej ojca, który opisywał dziwne zjawiska, które w normalnym domu nie występują. Z każdą stroną byłam coraz bardziej ciekawa, kto z nich ma rację. Czy Maggie, która całe życie twierdziła, że jej ojciec zmyślił całą historię o nawiedzonym domu, czy jej rodzice, którzy przez 25 lat utrzymywali, że to najprawdziwsza prawda. Finalnie wiem, jaka jest prawda i odrobinkę się jej domyśliłam, chociaż końcowy plot twist zbił mnie na kwaśne jabłko.

    Bardzo polecam tę książkę, jeśli macie ochotę na historię z lekkim dreszczykiem. Mnie dostarczyła całkiem sporo emocji i myślę, że Wam też może się spodobać. Z pewnością chwycę po inne książki tego autora, bo mam przeczucie, że mnie nie zawiedzie.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 416

#41 Franek i Finka. Cyrk martwych makabresek - Aneta Jadowska

sierpnia 30, 2021

#41 Franek i Finka. Cyrk martwych makabresek - Aneta Jadowska

    Do zeszłego roku nie sądziłam, że będę się zaczytywała w książkach jakiegokolwiek polskiego autora. I wtedy weszła Aneta Jadowska cała na biało. Zaczęłam od Trupa na plaży, a skończyło się na tym, że w dwa miesiące za mną była też seria o Dorze Wilk, o Nikicie, o Witkacym i wszystkie dodatkowe, które związane były z Thornverse. Nie wspominam już o tym, że jak pojawiła się informacja o zbiorze opowiadań "Cud, miód, Malina" to z niecierpliwością czekałam na premierę. W tym roku swoją premierę miała pierwsza część serii Franek i Finka skierowanej do dzieci, czyli Cyrk martwych makabresek. Cóż, nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie.

"- Tak sobie myślę... - zaczął i natychmiast się zaciął.
- To zwykle bardzo dobry początek. Za mało ludzi myśli, gdybyś mnie pytał - stwierdził dziadek."

    Pozwolę sobie wykorzystać opis książki, który przedstawi clue historii i nie zdradzi Wam za dużo z fabuły:

"Zbliżają się wakacje, a Franek i Finka mają je spędzić w cyrku ekscentrycznego dziadka, który potrafi czarować i wygląda jak skrzyżowanie Świętego Mikołaja z Willym Wonką. Tata bliźniaków uważa, że cyrkowy świat magii nie jest właściwym miejscem dla dzieci. Przez zaklęcia Franek i Finka nie pamiętają wizyt dziadka ani prezentu urodzinowego w postaci smoka, ale… to już wkrótce się zmieni. Rodzeństwo odkrywa swoje niezwykłe zdolności i poznaje istoty, o których czytało tylko w książkach. Ale czy talent do magii pozwoli im uratować umierającą mamę?"

    To była naprawdę świetna lektura i wyśmienicie się przy niej bawiłam. Nieczęsto sięgam po literaturę dziecięcą, ale po tylu przeczytanych książkach Jadowskiej i po wielu przeczytanych pozytywnych recenzjach, nie mogłam się powstrzymać. Autorka po raz kolejny sięgnęła po motyw świata, do którego nie może przedostać się zwykły śmiertelnik, w związku z czym, aby dostać się do Cyrku Jutrzenka Baltazara Bączka należy przejść przez Bramę. Generalnie jest to fajny zabieg, który pozwala nam wierzyć, że gdzieś tam za zasłoną kryje się magiczny świat.

    Bohaterowie - bomba. Franek i Finka są fantastyczni, chociaż finka rządzi! Ale myślę, że w następnych tomach Franek też pokaże na co go stać. Myślę też, że Baltazar Bączek jest takim dziadkiem, jakiego chciałby każdy z nas. Pomysłowy, przyjazny, inteligentny, no i ma swój własny cyrk! Przez książkę przewijają się także inni bohaterowie, nie wszyscy pozytywni, ale gwarantuję Wam, że cyrkowców Jutrzenki chcielibyście poznać osobiście. Fajne jest również to, że dzieci w Cyrku martwych makabresek nie są małymi przygłupami, tylko oryginalnymi i wyjątkowymi postaciami.

    Książka porusza wiele różnych tematów. W tym trudnych, jak choroba mamy czy społecznych, jak fakt, że w cyrkach wykorzystywane są żywe zwierzęta, które niekoniecznie mają ochotę występować na scenie i są do tego zmuszane. 

    Jeśli dotychczas nie przeczytaliście Cyrku martwych makabresek to gorąco Was do tego zachęcam. Bawiłam się przednio i już teraz wiem, że trafi do moich ulubieńców tego roku. Następne książki z tego cyklu biorę w ciemno i się nie zastanawiam. Nie mogę się doczekać, aż autorka wypuści kolejną część z przygodami Franka i Finki. Polecam z całego serca!

Ocena: 8/10
Liczba stron: 368
Cykl: Franek i Finka

Cyrk martwych makabresek |

#40 Historia pszczół - Maja Lunde

sierpnia 29, 2021

#40 Historia pszczół - Maja Lunde

    Staram się żyć ekologicznie. Wychodzi mi to różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Przez pewien czas nawet byłam Pszczelą Bohaterką w Green Peace i miałam adoptowane pszczoły. Niestety, zeszły rok sprawił, że musiałam do minimum ograniczyć wydatki i niestety - w chwili obecnej nią nie jetem. Ale za to na ogródku posiałam nasiona roślin miododajnych i całkiem niezła kępa z tego wyrosła. Głosowałam również w budżeciue obywatelskim Chorzowa, aby została zrobiona łąka z takimi roślinami. I powstała! Przejeżdżam obok niej codziennie na rowerze, kiedy jadę do pracy. Powiedzmy to sobie szczerze - świata bez pszczół by nie było. Mielibyśmy ogromne problemy ze zdobyciem pożywienia. Oprócz prezentowanej przeze mnie książki, mówi o tym chociażby bajka dla dzieci pt. "Film o pszczołach", w której pszczoły przestały pracować i po niedługim czasie można było zaobserwować tego skutki.

"Jedna pszczoła bowiem jest niczym, cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną znaczenia, natomiast razem z innymi jest wszystkim. Bo razem stanowią pszczelą rodzinę."
    "Historia pszczół" Mai Ludne jest podzielona na trzy historie, każda dzieje się w zupełnie innym czasie. Pierwsza, która miejsce ma w 1857 roku, przedstawia życie Williama, który został ojcem gromady dzieci i właścicielem sklepu z nasionami, zamiast naukowcem przyrodnikiem. William początkowo całe dnie spędza w łóżku, chory na zidentyfikowaną chorobę.
Druga, dzieje się w czasach obecnych, a konkretnie w 2007 roku. George hoduje pszczoły i ma całkiem potężną ilość uli. Jego marzeniem jest przekazanie firmy synowi, który nie bardzo pali się do przejęcia w przyszłości spadku. Na dodatek coraz częściej wśród hodowców pszczół pojawiają się informacje o śmierci setek tysięcy owadów.
Trzecia historia z 2098 roku jest opowiadana przez Tao, która pracuje jako zapylaczka drzew, ponieważ pszczoły wyginęły. W pewnym momencie znika jej syn, a Tao wyrusza w długą podróż, aby go odnaleźć.

    Każda z tych trzech historii jest ciekawa. Pierwsza przedstawia świat, w którym pszczoły mają się świetnie i trwają prace związane ze stworzeniem takich uli, aby można było w przystępny i nieszkodzący owadom sposób na wydobywanie miodu. Druga historia pokazuje czasy, w których powoli zaobserwować można pojawiający się problem z tajemniczą chorobą, która dziesiątkuje ule. Trzecia zaś opowiada o świecie, kiedy rolę zapylaczy muszą przejąć ludzie. Każda z nich daje do myślenia i skłania do refleksji pt. "co ja mam zrobić, żeby nie dopuścić do zagłady tych pożytecznych stworzeń?". 

    Powiem szczerze, że nie za bardzo polubiłam bohaterów. Każde z nich miało w sobie coś irytującego, chociaż William i George najbardziej z całej trójki nie przypadki mi do gustu. W przypadku Tao chyba bardziej wkurzał mnie jej mąż, który po zaginięciu dziecka bardziej przejmował się tym, że nie starczy im na drugie (z opisywanej historii wynika, że każda para może mieć jedno dziecko, a aby dostać pozwolenie na spłodzenie drugiego należy wnieść opłatę i nie mieć przekroczonych trzydziestu lat życia).

    Ta książka przewija się przez książkosferę dość często i nie dziwi mnie to. Jednak od razu ostrzegam - jeśli szukacie wartkiej akcji z wybuchami i pościgami to tutaj jej nie dostaniecie. Czyta się szybko, to fakt, jest to potrzebna historia, ale z gatunku tych spokojniejszych. Bardzo polecam.
 
Ocena: 8/10
Liczba stron: 514
Cykl: Kwartet klimatyczny

Historia pszczół | Błękit | Ostatni
#28 Labirynt duchów - Carlor Ruiz Zafón

lipca 20, 2021

#28 Labirynt duchów - Carlor Ruiz Zafón

    Moja przygoda z cyklem Cmentarz Zapomnianych Książek zaczęła się całkiem niedawno, bo w grudniu 2020 roku. Z przeczytaniem pierwszego tomu zwlekałam jakieś dziesięć lat (co powtarzam chyba w każdej mojej opinii). W czerwcu 2021 przeczytałam ostatni tom, czyli Labirynt duchów (Miasto z mgły jest to zbiór opowiadań) i czuję, jakbym traciła przyjaciela.

"Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi. Opowieść to niekończący się labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam ukrytą prawdę o nas samych. Opowieść to w ostatecznym rozrachunku rozmowa tego, kto ją pisze, z tym, kto ją czyta, ale narrator może powiedzieć tylko tyle, na ile pozwoli mu warsztat, a czytelnik wyczytać tylko tyle, ile sam ma zapisane w duszy. "

    Główną bohaterką Labiryntu duchów jest Alicja Gris. Agentka, której zadaniem jest rozwiązanie zagadki zniknięcia ministra kultury Mauricio Vallsa (którego znamy z poprzedniego tomu CZK). Po nitce do kłębka szuka odpowiedzi i jednocześnie odkrywa szczegóły historii sprzed lat, w tym dotyczących tych dotyczących rodziny Sempere. 

    W ostatnim tomie tetralogii dostajemy wszystkie odpowiedzi na pytania, które zadawaliśmy przy poprzednich tomach. Ale pojawia się też wiele nowych, sieć zagadek i tajemnic została utkana wyśmienicie. Czytelnik, razem z główną bohaterką, krok po kroku przemierza ulice Barcelony, aby odkryć odpowiedzi.

    No właśnie, główną bohaterką. W poprzednich trzech tomach główną rolę grali mężczyźni, lecz teraz dostała się w ręce kobiety. I to nie byle jakiej. Inteligentnej, silnej, zabawnej, mądrej i przenikliwej, pod wieloma względami wielowymiarowej. Bardzo podobała mi się jej kreacja. Cieszę się, że nie była tylko tłem dla męskiej części, ale brała aktywny udział w opisywanych wydarzeniach, a co więcej - przywodziła im.

    Powtórzę się, ale myślę, że trzeba to podkreślać. Zafón stworzył naprawdę świetnych bohaterów. Rodzina Sempere to mistrzostwo, a Fermin Romero de Torres - mistrzostwo nad mistrzostwami. Tych bohaterów po prostu nie da się nie kochać i wątpię, by komukolwiek udało się jeszcze kiedykolwiek stworzyć postacie, które chociaż trochę dorastałyby im do pięt.

    Tak, jak pisałam w którejś z poprzednich opinii na temat cyklu Zafóna - jest to mieszanina różnych gatunków literackich. Na kartach Labiryntu duchów pojawia się romans, fantasy, kryminał, literatura wojenna, obyczajówka... Na dobrą sprawę nie da się całkowicie określić, do której szufladki Labirynt duchów wsadzić.

    Jest mi straszliwie żal, że Zafóna już z nami nie ma i chociaż do przeczytania z jego twórczości zostało mi jeszcze pięć książek, to czuję, że mógł czytelników uraczyć jeszcze wieloma dobrymi historiami. Niestety, nie będzie nam to dane. Książki z cyklu o Cmentarzu Zapomnianych Książek stoją na mojej półce na honorowym miejscu. Jestem pewna, że sięgnę po nie w przyszłości jeszcze wielokrotnie, aby znów zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Zafóna i odkryć szczegóły, które mi teraz umknęły, a które mogą sprawić, że ta opowieść będzie jeszcze pełniejsza i piękniejsza.
Z całego serca polecam.


Ocena: 8/10
Liczba stron: 896

Cień wiatru | Gra aniołaWięzień nieba | Labirynt duchów | Miasto z mgły

#23 Złodziejka książek - Markus Zusak

czerwca 29, 2021

#23 Złodziejka książek - Markus Zusak

     O Złodziejce książek słyszałam już dawno temu, praktycznie zawsze zachwyty. Ale nigdy za nią nie chwyciłam, bo jakoś tematyka wojenna to nie jest moja ulubiona dziedzina. Ta pozycja również znajduje się na plakacie-zdrapce i muszę przyznać, że nawet się ucieszyłam, kiedy maszyna losująca wskazała mi ją jako następną do lektury. Wypożyczyłam ją z biblioteki przystąpiłam do czytania. I jak jej narrator, Śmierć, zdradzę Wam zaraz na początku coś bardzo ważnego. Podobała mi się.
 
"Żeby żyć.
Bo życie warte jest życia.
Choćby ceną była wina i wstyd."
    Główną bohaterką jest Liesel Meminger, dziewczynka, którą matka oddaje w ręce obcych ludzi, aby wychowywali ją i traktowali jak swoje dziecko, ze względu na to, że ta nie miała możliwości się nią zająć. Liesel w zasadzie jest zwykłą dziewczynką, której przyszło żyć w czasach, kiedy u władzy stał Hitler, a Żydzi musieli się ukrywać. Jednakże nasza główna bohaterka ma pewną cechę, a mianowicie jest Złodziejką książek. Pierwszą z nich ukradła, jeszcze zanim nauczyła się czytać.

    Jedną z pierwszych rzeczy, jakie słyszę o tej książce jest to, że fantastycznym pomysłem było zrobienie Śmierci z narratora i w pełni się z tym zgadzam. Nie słyszałam o innej książce, która miałaby tak samo. Śmierć jest przedstawiany jako zapracowana postać, która jest tylko elementem w skomplikowanej machinie, jakim jest świat. Śmierć opowiada historię życia Liesel i czasem wybiega dość mocno do przodu zdradzając nam, co się zdarzy później, ale czasami do samego końca mamy nadzieję, że tylko żartował.

    Podczas lektury odczuwałam całą gamę emocji. Smutek, radość, wkurzenie, szok, zdenerwowanie, nadzieję i ciekawość, jak skończy się historia Liesel. Bohaterowie są wykreowani ciekawie, każde z nich ma swoje indywidualne cechy, które wyróżniają go spośród reszty i swoją historię. 

    Oprócz historii Liesel na kartach Złodziejki książek znajdziemy również "ciekawostki" z życia zawodowego Śmierci oraz kilka ilustracji. Te rzeczy sprawiają, że mimo w miarę ciężkiej tematyki książki nie jesteśmy nią znużeni ani się nie meczymy, tylko lecimy przez fabułę z prędkością światła. Chociaż akcja powieści dzieje się podczas dochodzenia Hitlera do władzy i II wojny światowej to dzieje się to wszystko gdzieś obok, a jednocześnie stoi w progu. Jeśli jest osoba, która obawia się przytłoczenia przez historyczne fakty to nie ma się czym martwić. 

    Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę miała na swoim regale tylko takie książki, do których chciałabym za kilka lat wrócić, albo które chciałabym, żeby moje potencjalne dziecko przeczytało. To jest właśnie jedna z takich książek, piękna, wzruszająca i mądra. Polecam ją każdemu i nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 496

#19 Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson

czerwca 11, 2021

#19 Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson

    Na początku bałam się spotkania z tą serią, a jednocześnie trochę ekscytowałam wchodzeniem w świat kryminałów. Po każdym tomie robiłam sobie krótką przerwę, żeby dobrze przemyśleć swoje odczucia i nie mieć przesytu historią Lisbeth Salander, Mikaela Blomkvista i reszty bohaterów. Nie były to do końca łatwe przerwy, ponieważ styl Larssona sprawia, że ma się ochotę pochłonąć trylogię Millennium (choć nie wiem, czy trylogia jest tu dobrym określeniem) za jednym razem.
 

"Prawo do swobody wypowiedzi tworzy demokrację, a jego naruszenie oznacza jej koniec."
    Wydarzenia w trzecim tomie są bezpośrednią kontynuacją akcji dziejącej się w części drugiej. Mikael Blomkvist wraz z załogą miesięcznika Millenium, policją oraz firmą ochroniarską starają się wyciągnąć z kłopotów Lisbeth Salander, która nie ułatwia im zadania. Na dodatek natrafiają na ślad głęboko ukrywanej tajemnicy, która może zachwiać podstawami szwedzkiej polityki.

    Dobra to była lektura, dobra. Chociaż przyznaję, że były takie momenty, kiedy się odrobinę zaczynałam się nudzić, zwłaszcza, kiedy był wprowadzany kolejny tymczasowy bohater albo były opisywane zawiłości polityczne, które nie bardzo mnie interesują. Ale były to tylko krótkie momenty, zupełnie nie wpływające na odbiór całości.

    Przez znaczną część fabuły czytelnik jest trzymany w napięciu. Zadaje sobie pytanie, czy uda się wszystko wyprowadzić na prostą, czy jeśli nie będzie takiej możliwości to czy konsekwencje będą duże, jak to się wszystko skończy... No i przede wszystkim jaki będzie los Lisbeth Salander, który stoi pod ogromnym znakiem zapytania. 

    Fabuła obejmuje naprawdę dobrze dobrze wykreowanych bohaterów, świetnie skonstruowaną sieć intryg i powiązań między bohaterami. Przeszłość splata się z teraźniejszością. Przez ostatnie dwieście stron czyta się naprawdę bardzo bardzo szybko, nie można się oderwać. Właśnie wtedy na światło dzienne wychodzą wszystkie najciekawsze wątki i jasny jest dalszy los bohaterów.

   Wiem, że wiele czytelników pisze, że im przykro, że Larsson już niczego nie strworzy (zmarł przed wydaniem pierwszego tomu) i muszę powiedzieć, że podzielam tę opinię, chciałabym dalsze losy bohaterów poznać czytając książki wydane pod jego nazwiskiem, ponieważ średnio jestem przekonana do kontynuacji Davida Lagercranza na podstawie notatek Larssona, no ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Cieszę się, że weszłam w krainę kryminałów i że dane mi było poznać tak fantastyczną serię, jaką jest Millennium. Żeby wymyślić taką historię trzeba mieć naprawdę talent. Jestem pewna, że wrócę kiedyś do książek Stiega Larssona, ponieważ świetnie się bawiłam i jeszcze bardzo długo po skończeniu lektury myślałam o przeżyciach Lisbeth i Mikaela.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 784
Seria: Millennium

Co nas nie zabije | Mężczyzna, który gonił swój cień | Ta, która musi umrzeć

#6 Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - Stieg Larsson

kwietnia 19, 2021

#6 Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - Stieg Larsson

! Książka (moim zdaniem) jest dla osób pełnoletnich i o odpornej psychice !


    Unikam czytania popularnych książek, ponieważ jest z nimi tak, że fala zachwytów zniechęca mnie do choćby dotknięcia ich okładek. I kompletnie nie ma znaczenia, jaki to jest gatunek książki. Jest popularna? To musi swoje odczekać, aż emocje opadną.

     O trylogii Millenium usłyszałam pierwszy raz, kiedy byłam w technikum, a był to mniej więcej czas, kiedy filmowa adaptacja pt. Dziewczyna z tatuażem wchodziła do kin. Panie bibliotekarki chyba wszystkie po kolei czytały książki Larssona, ale z racji takiej, że wtedy byłam na fali czytania tylko i wyłącznie romansów paranormalnych to średnio byłam zainteresowana kryminałem o grubości cegły.

    Ostatnio bardzo chętnie chwytam za kryminały. Nie wiem, skąd się to wzięło, bo nigdy za tym gatunkiem nie przepadałam, ale najwyraźniej po prostu musiałam dojrzeć. Dodatkowo mam takie mini-postanowienie, że w 2021 roku rozszerzę swoje czytelnicze horyzonty poza Stany Zjednoczone czy Zjednoczone Królestwo, a pierwszy (i kolejne też) tom trylogii Millenium jest jednym z kroków, który pozwoli mi to osiągnąć

To jest takie chore, że może podrajcować niejednego psychologa.


   
Mikael Blomkvist jest znanym dziennikarzem i współzałożycielem dziennika Millennium, który został skazany na trzy miesiące więzienia za zniesławienie szwedzkiego przemysłowca Wennerströma. Dzięki pewnemu splotowi wydarzeń poznaje Henrika Vangera, który zleca mu pracę nad książką opisującą historię rodziny Vangerów oraz odkrycie, co stało się z jego bratanicą Harriet i kim jest jej morderca. Sprawę komplikuje fakt, że dziewczyna zaginęła prawie czterdzieści lat temu, ciała nigdy nie znaleziono, a wszystkie dowody i poszlaki zostały sprawdzone na wiele różnych sposobów.
Równolegle poznajemy Lizbeth Salander, dwudziestoczterolatkę, która szokuje swoim wyglądem wielu ludzi, a do tego jest genialną researcherką zatrudnioną w firmie ochroniarskiej. Lizbeth dostaje zadanie na polecenie prawnika Vangera, aby prześwietlić Blomkvista. Wysoki poziom jej raportu sprawił, że gdy Mikael potrzebował pomocy w wyszukiwaniu faktów z przeszłości to właśnie Salander wkroczyła do akcji.

    Wow. Nie tego się spodziewałam i nie takie były moje wyobrażenia na temat tej książki. Przede wszystkim myślałam, że tytułowi mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet ujawnią się w zupełnie inny sposób, niż zostało to przedstawione w książce. Spodziewałam się, że główny bohater co najmniej będzie pałał niechęcią do wszystkich przedstawicielem płci pięknej, na szczęście okazało się inaczej i Mikael nie był mizoginem. 

    Początek książki może trochę zniechęcać, ale jak już przebrnie się przez te kilka pierwszych stron to już idzie wszystko jak po maśle. Jak tylko byłam zmuszona odłożyć czytnik to zastanawiałam się, co będzie dalej, czego się jeszcze dowiem, no i oczywiście chciałam wiedzieć, co będzie z samym Mikelem, ponieważ wątek jego skazania przeplata się z szukaniem mordercy Harriet. Bardzo polubiłam też momenty, kiedy Lizbeth Salander przejmowała stery i poznawałam jej historię i, wcale nie łatwe, życie. Jest ona bohaterką skomplikowaną i doświadczoną przez los. Autor też jej nie oszczędzał. Ale żeby poznać jej życiorys to po prostu musicie przeczytać tę książkę.

    W książce dostajemy zagadkę, poszukiwanie odpowiedzi, no i oczywiście finał, który jest tak szokujący, że zastanawia mnie, jak takie coś mogło pojawić się w umyśle autora, a jednocześnie nie zdziwiłabym się, gdyby Stieg Larsson zainspirował się jakimiś prawdziwymi wydarzeniami, ponieważ ludzie są zdolni do największych okrucieństw.

    Mój umysł nie jest specjalnie analityczny, a kryminały czytam raczej dla dobrej zabawy niż dla chęci przeanalizowania tekstu i odkryciu, kto zabił, zanim autor ujawni tę informację. Pewne podejrzenia, co do rozwiązania tajemnicy, co się stało z Harriet i kto był w to zamieszany miałam w trakcie czytania i na końcu okazało się, że się sprawdziły. Czy byłam tym rozczarowana? Nie, głównie ze względu na to, że po prostu strzelałam i akurat trafiło mi się, jak ślepej kurze ziarno.

    Ostatnio zastanawiałam się, czy czytelnikom podobają się książki, w których nie ma ani skrawka romansu. Jak wiadomo, solą życia jest miłość, więc podejrzewam, że gdyby nie było w Mężczyznach... nic takiego to czegoś na pewno by mi brakowało. Otóż, romans był, nawet nie jeden, ale nie pchał się na pierwszy plan. Żaden bohater nie wzdychał, nie płakał, nie jęczał i stękał. Bardzo podobało mi się to nie wypychanie wątku romantycznego na pierwsze skrzypce. 

    Mam trochę kaca książkowego po tej lekturze, nie umiem się chwycić za nic nowego, bo mój umysł dalej analizuje wydarzenia, które miały miejsce na szwedzkiej wyspie. Podejrzewam, że za kolejne dwie części zabiorę się szybciej niż później, gdyż po ich opisach wnioskuję, że będą co najmniej tak dobre, jak Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.

Ocena: 8/10
Liczba stron: 620
Rok wydania: 2008
Cykl: Millennium

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet | Dziewczyna, która igrała z ogniem | Zamek z piasku, który runął
Co nas nie zabije | Mężczyzna, który gonił swój cień | Ta, która musi umrzeć

    Obejrzałam ekranizację pt. Dziewczyna z tatuażem. Gra aktorska super, zgodność z książką powiedziałabym tak na 90%, ponieważ kilka szczegółów zostało albo pominiętych albo zmienionych, no i przede wszystkim zakończenie jest inne. Film jest definitywnie dla osób pełnoletnich!

Copyright © Let's read! , Blogger